baner dolny.jpg752afbbb185ef9ed8b915b97cd639af3
Aktualności Portal Mapa strony Galerie
grafikaborder
Podczas wyprawy paralotniarze uchwycili na zdjęciach wiele malowniczych miejsc. fot. Michał Radka
Powiązane galerie
Latali nad Tarnowem, polecą nad Bałtyk
23/09/2010
Przemysław Kędzior
2939
 
 
 
 

Długo nosili się z zamiarem wyruszenia w długi lot. Niecierpliwie wyczekiwali sprzyjającej aury. Gdy pomyślnie zawiało, polecieli na południe. Nie do końca tam, gdzie zamierzali, ale i tak wyprawę uznają za sukces.

Dwóch paralotniarzy, Michał Radka i Robert Bryzik, wystartowało 18 września z Dąbrowy. Wiatr wiejący na południe miał ich ponieść w góry. Warunki pogodowe wytyczyły jednak inną trasę. Ostatecznie dotarli za Tarnów.

- Najpierw polecieliśmy na południe, bo taki był wiatr. Kierowaliśmy się w stronę Wadowic, by stamtąd udać się w stronę Tatr. Jednak w górach pojawiły się poważne problemy, turbulencje, zaczęło nami mocno rzucać. Doszliśmy do wniosku, że w takich warunkach nie przebijemy się przez góry. Dlatego w sobotę wylądowaliśmy w rejonie Kalwarii Zebrzydowskiej - opowiada Michał Radka.


Kolejnego dnia nie forsowali już gór, w których trudniej znaleźć dogodne lądowisko i miejsce startu. Udali się na wschód.


- W niedzielę skierowaliśmy się na wschód, lecieliśmy nad Wieliczką, Bochnią, Tarnowem. Wylądowaliśmy ok. 20 km. na północ za nim. Łącznie przelecieliśmy ok. 250 km, lot trwał dwa dni. Trudno lecieć dłużej, decydują o tym względy fizyczne. Podczas lotu trzymamy ręce w górze i zaczynają boleć mięśnie. Latamy z napędem, a pęd śmigła, które mamy na plecach powoduje odczucia niemal jak w huraganie - tłumaczy Michał.


Miłośnicy podniebnych podróży przekonali się, że chcąc lecieć dalej, trzeba robić dłuższe przerwy na regenerację.

- Paralotnia służy do lotów lokalnych. Nigdy nie lecieliśmy tak długo i daleko. To był rekonesans, przekonaliśmy się w praktyce, jak wygląda lot długodystansowy, na co musimy zwracać uwagę i czego się jeszcze nauczyć - wyjaśnia Radka.

Trudności nie zraziły paralotniarzy. Przeciwnie, dały im zastrzyk energii i inspirację.

- Po tej próbie nie mam już ochoty latać lokalnie. Odkryłem urok długiego dystansu, oglądałem z góry nowe miejsce, piękne widoki. Kolejnym wyzwaniem będzie realizacja planu, który pierwotnie chcieliśmy wykonać, czyli lot nad morze - deklaruje Michał Radka.

Michał i Robert mają świadomość skali tego wyzwania, ale w żadnym razie nie zamierzają odpuścić.

- Z tym wiąże się sporo problemów organizacyjnych. Trzeba wygospodarować czas, zebrać ludzi, którzy będą wspierać nas z dołu, i trafić w sprzyjające warunki atmosferyczne. Przy takich eskapadach niekiedy trzeba decydować się z dnia na dzień, a to nie jest łatwe - wylicza Michał Radka.

- Za rok, jeśli pogoda pozwoli wybierzemy się nad morze. Musimy liczyć się z przerwami na odpoczynek, bo teraz przekonaliśmy się, jak wymagający jest długi lot. Gdy już dotrzemy nad morze, będziemy latać nad Wybrzeżem - dodaje.

Wyślij link mailem
Powrót
PDF
Drukuj
Zgłoś
nieścisłość
tel.jpgcdaf0a8c7a2c9a14da493a3991b99faa
loga portal.jpgb4ba5332261bde17d855e879f2b59bf5
Walidacja W3CXHTML 1.0 i CSS 3.0